Tajson (Wrocław)


Przeczytajcie proszę historię Tajsona, który szuka kolejnego domu. Tym razem takiego na zawsze. Na dobre i złe i na wszystkie ewentualności losu. Prosimy Was też o udostępnienie, popytanie znajomych – wierzymy w moc Facebooka. 🙂 Pisze Ola, która prowadzi jego adopcję: Tajson ma około 3 lata. Pod opiekę SPF trafił 1,5 roku temu. Został oddany w Poznaniu jako bardzo gryząca fretka. W Nowym Domu pod Wrocławiem gryzł jak i kogo popadło, przez co część domowników chodziła w kaloszach po domu i grubych skarpetach. Mimo, że bardzo im to utrudniał, polubili go i ani myśleli oddać. Niestety – w Nowym Domu była inna fretka (zamieszkała w nim przed Tajsonem), która bardzo cierpiała z powodu jego obecności: atakował ją i gryzł. Sądziliśmy, że po jakimś czasie dotrą się i ustalą hierarchię ostatecznie. Tak się nie stało, było coraz gorzej. Samiczka była zastraszona i pogryziona, a poprawy stosunków nie było widać. Tajson został oddany. Trafił na Tymczas do Ewy (Ewa Borowska-Warta, po raz kolejny stokrotne dzięki za wspaniałą opiekę nad nim). Spędził u Niej 8 miesięcy. Na początku gryzł, owszem, ale w miarę szybko mu przeszło – Ewa to twarda babka i nie takie zęby miała wbijane w siebie. 😉 Zresztą nie ma co demonizować Tajsona, bo on po przyjechaniu do DT trochę się uspokoił, jeśli chodzi o konsumpcję ludzi. Ewa wprawiła się w logistyce i zarządzaniu fretkami – swoich futer miała cztery i piątego Tajsona – nienawidzącego innych fretek, podkreślmy to jeszcze raz. Zwierzęta (żadne nie było zamykane w klatce) na zmianę biegały po pokojach, to po jednym, to po drugim, Jak jedne spały albo ganiały ze sobą, to Tajson miał pełną uwagę Ewy, jak Tajson spał, to przychodziła kolej miziania pozostałych. Tak minęło 8 miesięcy. Liczba chętnych osób na adopcję Tajsona była znikoma, jeśli nie zerowa. W tym roku zgłosiła się do nas jedna osoba, która wzorowo przeszła wizytę przedadopcyjną, została uprzedzona o jego charakterze i o tym, jak mogą wyglądać początki ich wspólnego życia. Tajson trafił do Niej. Byliśmy przekonani, że znalazł swoje miejsce na ziemi, ja byłam szczęśliwa, że we Wrocławiu – blisko, że zawsze mogę podjechać, odwiedzić, być pod ręką dla opiekuna, kiedy będzie potrzebna porada czy wsparcie. Niestety splot różnych okoliczności sprawił, że osoba ta nie może nadal opiekować się Tajsonem. Tu muszę podkreślić, że zdecydowanie nie jest to wina Tajsona i jego zachowania (ani tej osoby, uprzedzając ewentualne komentarze). Po prostu – tak się ułożyło, a nie inaczej i bez wdawania się w szczegóły szukamy dla niego domu. Tajson przeszedł długą drogę od tego, jaką był fretką, kiedy do nas trafił. To znaczy – fretek nadal oczywiście nienawidzi i nie jestem też do końca pewna, jak zachowałby się w stosunku do innego gatunku – pies/kot. Natomiast co do jego zachowania w stosunku do człowieka – u Ewy w DT po kilku tygodniach gryzienia stał się Jej najlepszym przyjacielem, towarzyszącym we wszelkich czynnościach, śpiącym słodko na kolanach. I zostałby u Ewy na zawsze, gdyby nie jego silna potrzeba eliminacji innych fretek ze swojego otoczenia. Tajson po przyjeździe do Nowego Domu też na początku gryzł (a jak), ale jego Opiekunka była przygotowana na to, więc nawet jak gryzolił, to i tak dostawał buziaka w nos i setki zapewnień, jaki to jest kochany. Przestał. Poza czułościami pomogły w tym na pewno wspólne spacery – Tajson bardzo lubi przechadzki. Kiedy też zobaczył, że cały czas jest z tą samą osobą i na spacery czy do lekarza wychodzi z nią i z nią wraca, uspokoił się, złagodniał. Chodzi krok w krok po mieszkaniu za swoją Opiekunką. Rano żegna ją w drzwiach mieszkania, a wieczorem wita. Śpi z nią albo pod łóżkiem, ale żeby być blisko. Tajson BARDZO lubi być ze swoim człowiekiem. Tak BARDZO, że kiedy zostanie sam na dłużej, po złości potrafi zrobić krajobraz postapokaliptyczny w pokoju/mieszkaniu. Wiemy, że w DT tak nie robił, dopiero teraz po przeprowadzce „na swoje” manifestuje swoje niezadowolenie z faktu, że został sam. Uważam, że on potrzebuje czasu, żeby załapać, że człowiek wychodzi i wraca i że zrozumienie, że czynienie nieporządku nie przyspiesza pojawienia się człowieka, może mu zająć faktycznie kilka miesięcy. Należy się więc liczyć z pogryzionymi meblami (tak, tak – pogryzionymi, nie podrapanymi – mogę podesłać zdjęcie drewnianego regału) i rozerwaną kołdrą, z której leci pierze. Chyba, że ktoś ma fretkoodporne mieszkanie – wtedy luzik, choć niewykluczone że też coś dopadnie i zniszczy. Co do Tajsonowego gryzienia człowieków – istnieje podejrzenie graniczące z pewnością, że będzie na początku gryzł. Jak długo? Zależy od ludzi i ich podejścia – nie należy okazywać strachu, tylko zabić to gryzienie miłością, przytulaniem, mówieniem do niego i spokojnym zachowaniem. Nie jest to fretka-morderca. Tylko zagubione zwierzę, które po raz kolejny nie będzie wiedziało, co się wokół dzieje i któremu przyzwyczajenie się do nowego otoczenia zajmie chwilę. Ja obstawiam, że próby gryzienia ustąpią w ciąg kilku tygodni do miesiąca. Potem zostanie tylko podgryzanie stóp o 4. nad ranem, bo mu się będzie nudziło. Szukam dla niego domu bezklatkowego, Tajson uwielbia wolność do tego stopnia, że nie usiedzi w transporterze, ale już na rękach owszem (w taki sposób przyjechał do Wrocławia z DT w Lubinie, siedząc na rękach zupełnie obcej sobie osoby). A poza tym on już tyle zmian zaliczył w życiu, że coś mu się należy od niego i na pewno nie jest to siedzenie 15h w klatce. Zależy mi, żeby Tajsonem zainteresowały się osoby, które miały już fretkę, mają stabilną sytuację, wiedzą na co się piszą, niestraszne im ewentualne zniszczenia. Gwarantuję, że ten kto przygarnie Tajsona, zyska najlepszego przyjaciela pod słońcem. Śpiącego obok albo na kolanach, towarzyszącego w codziennych zajęciach (również pod prysznicem ;)), inteligentnego i władającego szóstym zmysłem. Po prostu – fretkę, jakiej życzę wszystkim. Najchętniej wyadoptowałabym go osobie, która mieszka we Wrocławiu/okolicach tak, żebym w razie czego mogła doradzić, podpowiedzieć, podjechać. Oczywiście nie będzie problemu z adopcją Tajsona gdzieś dalej, jeśli tylko zgłosi się odpowiedzialna osoba. Jeśli zaś obawiacie się Tajsona ze względu na możliwość pogryzienia – zapraszam do Oławy na zapoznanie z Adrianem z SPF (dla przyjaciół „Adi” i przekonanie się, jak to jest, kiedy 1,5kg zwierzę odgryza kończynę. 😉

Przed oddaniem Tajsona przeprowadzamy wizytę przedadopcyjną. Z Nowym Opiekunem zostanie spisana Umowa Adopcyjna. Kontakt z Olą, która prowadzi adopcję: zolotajkin@gmail.com