Bazarek dla Szczęściarza

wpis w: Aktualności | 0

Szczęściarz, czyli częstochowski znajdek 🐾

Nie bez powodu nazywamy go Szczęściarzem, ponieważ jesteśmy przekonani, że kolejnego dnia by nie przeżył, pozostawiony samotnie na obrzeżach Częstochowy.
Trafił do nas 22 czerwca w ciężkim stanie (jeszcze raz ogromne podziękowania za pomoc i zaangażowanie dla Pani Kasi i jej Znajomego, którzy błyskawicznie zareagowali i skontaktowali się z nami).

Podrapany, wychudzony, wyniszczony…
Jednak co najbardziej niepokoiło, to ogromna, nieproporcjonalna głowa! Pierwszy raz spotkaliśmy się z fretką, która miała tak potężnie opuchniętą głowę i szyję… Na pyszczku przypominał bardziej chomika, niż fretkę. Nie był w stanie otworzyć oczek, aż strach było gdziekolwiek dotknąć 🙁 Długie pazury i opuchnięte łapki, problemy z poruszaniem się.

Pomimo tego wszystkiego, znajdek miał w sobie wolę walki. Nadzieję na lepsze dawał jego niesamowity apetyt i okazywana wdzięczność. Aż serce się kraje… W pierwszej kolejności musieliśmy uporać się z ropnym zapaleniem węzłów, które wraz z chorym sercem było najbardziej zagrażające życiu. A to jeszcze nie wszystko, ale o tym za chwilę. Potwornie opuchnięte węzły przy szyi utrudniały oddychanie. Były masywne i dziwnie twarde. Po nakłuciu okazało się, że są wypełnione ropą. Najlepiej byłoby je chirurgicznie oczyścić, ale zły stan serca nie pozwalał na jakiekolwiek znieczulenie. Część ropy udało się odsączyć podczas nakłucia, ale sporo zostało i trzeba było wierzyć, że antybiotyki pomogą. Kolejnego dnia jeden z ropni pękł, co akurat bardzo pomogło i leczenie zaczęło przynosić efekty!

Zaawansowana kardiomiopatia i początki obrzęku kardiogennego płuc, to kolejne zmartwienie. Wkrótce szybka kontrola, czy zastosowane leki działają, bo stan jest dość poważny.
Obecność płynu zarówno w osierdziu, jak i w jamie brzusznej. I w dalszej kolejności… guz na nadnerczu i podejrzana zmiana na wątrobie… Mimo to, chłopak ma niesamowitą wolę walki! Lubi kontakt z człowiekiem, dotyk i mizianie, za co odwdzięcza się, liżąc po rękach i stopach. Nie znamy jego przeszłości, ale widać, że sporo przeszedł.
Chcemy mu zapewnić spokojną przyszłość, bo nie wiadomo ile czasu nam zostało.

Na tę chwilę musimy wierzyć, że wdrożone leki pomogą i będziemy mogli dalej działać. Niosąca nadzieję jest jego wytrwałość i miłość do jedzenia 🥰 I oczywiście fakt, że udało nam się już sporo opanować! W tym momencie wygląda już jak fretka i nawet udało mu się przytyć!

Już teraz chcemy Was zaprosić na Fretkowy bazarek dla Szczęściarza ❤️🐾
Zaczynamy jutro, a kończymy w czwartek o 19:59:59.
Bądźcie z nami, bardzo nam zależy 🐾
Cały dochód z bazarku będzie przekazany na leczenie Szczęściarza ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *