Pożegnaliśmy Szczęściarza…
To nie tak miało być 🙁 Przez pierwsze tygodnie walczyliśmy o życie. Ostry stan zapalny węzłów bardzo utrudniał oddychanie, a zaawansowana choroba serca tylko pogarszała sytuację. Nasz bohater wykazywał się niesamowitą wolą walki i wspólnymi siłami udało nam się ogarnąć infekcję. Szczęściarz bardzo ładnie współpracował i zjadał wszystko z apetytem, co bardzo pomogło w leczeniu.
W mięzyczasie pojawiła się anemia, która bardzo nas martwiła – możliwość krwawienia. Z tym również udało się jakoś uporać, nawet wyniki krwi się poprawiły. Niestety, jakby tego było mało, badania wykazały i zarazem potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia – zaawansowany i rozsiany proces nowotworowy… Choroba objęła wątrobę, śledzionę i jedno nadnercze.
Przez ponad miesiąc zmagaliśmy się z różnymi chorobami, ale niestety proces nowotworowy postępował błyskawicznie. Tydzień po tygodniu guzy były coraz większe, zajmując na koniec praktycznie całą wątrobę. Był otoczony miłością i ludźmi, którzy byli z nim do samego końca. To był cudowny, starszy fretek, który na zawsze pozostanie w sercach. Sercach, które pękły na milion kawałków…
Dziękujemy Wszystkim za pomoc i ogromne wsparcie. Żegnaj Szczęściarzu, do zobaczenia po lepszej stronie…

Dodaj komentarz